Życie Warszawy - 2005.11.28 "Kurierzy ścigali się na ostrych kołach" Dwugodzinne zawody zorganizowano na stołecznych ulicach W pierwszym warszawskim alleycacie dla ostrokołowców wystartowało 18 osób. Nieoficjalne zawody przyciągnęły kurierów z całej Polski.

Alleycaty, czyli zawody kurierów rowerowych organizowane w normalnym ruchu ulicznym, są robione już od lat. Sobotnie wyścigi były jednak wyjątkowe, ponieważ udział w nim wzięli wyłącznie posiadacze ostrego koła.

Im prostszy, tym lepszy

Ostre koło to rower pozbawiony m.in. hamulców, a także wolnobiegu. Brak tego mechanizmu powoduje, że podczas jazdy trzeba cały czas pedałować. Jeśli ktoś o tym zapomni, wówczas grozi mu wyrzucenie z roweru. A wszystko przez napędzane tylnym kołem pedały, które kręcą się niezależnie od cyklisty. Ostrokołowiec jest również jedynym rowerem, na którym można jeździć do tyłu. Ostrokołowcy trenują zatem jazdę do tyłu po okręgu. Najlepsi mogą to robić w nieskończoność.

Jazda na ostrym kole wymaga nie tylko dużych umiejętności, ale również pasji konstruktora, ponieważ taki pojazd trzeba złożyć samemu. Ważne, by rower był sztywny, dlatego jego konstrukcja przypomina rower torowy (pochylona do przodu, krótka rama). - Zazwyczaj używa się ram od starych rowerów torowych, można je jeszcze znaleźć w klubach i odkupić za drobne pieniądze - mówi Grubens, uczestnik sobotnich zawodów.

Sobotni wyścig, tak jak każdy alleycat, przypominał zwykłą pracę kuriera. Na starcie (schody za hotelem Sheraton) uczestnicy otrzymali tzw. manifesty, czyli listę miejsc, do których muszą dojechać. - Sobotni rajd był wyczerpujący. Trzeba było zaliczyć aż 29 punktów - mówi Qpcio.

Na zawodach nie zabrakło typowych dla ostrego koła konkurencji, np. skidy, czyli widowiskowej techniki hamowania. - Ciężar ciała należy przenieść na przednie koło, żeby odciążyć tylne. Wtedy za pomocą pedałów można zablokować tylne, które ślizgając się po nawierzchni, wyhamowuje rower - tłumaczy Grubens. - Najlepsi potrafią się ślizgać po asfalcie przez kilkadziesiąt metrów.

Stałym elementem tego typu zawodów są również stójki. - Chodzi o to, by jak najdłużej utrzymać się na rowerze w jednym miejscu. Dla urozmaicenia organizatorzy wymyślają różne trudności - zdejmowanie rąk z kierownicy i nogi z jednego pedału.

Nielegalny rower

To, co stanowi o nielegalności jazdy na ostrym kole, to brak zamontowanego hamulca. - Szkoda, bo przecież to, iż rower nie ma hamulca, nie oznacza, że nie można go zatrzymać. Co można było zobaczyć podczas zawodów - mówi Paweł, uczestnik sobotniego alleycata.

MACIEJ CZERSKI